- Może być.
Pobiegłem i zacząłem węszyć. Skoszona trawa, liście jesienią, Jaty, policja... Alejka 4, zakręty - W prawo, lewo, lewo, prawo, prosto. Pobiegłem ile tchu. Gdy doszedłem zobaczyłem coś ślicznego.

Dokoła były lasy, polany i drzewa. Zacząłem szczekać pod drzwiami. Wyszedł mężczyzna, dorosły, dość wysoki. Pachniał tak, jak opisała go Jat... TO BYŁ ON! Spojrzał na mnie uśmiechnięty. Złapałem go za rękaw i zacząłem ciągnąć. Zrozumiał o co chodzi i zaczął biec za mną. Wpadłem do jaskini. Na czas. Jaty zeszła ze stołu.
- Jat. Mam dla ciebie niespodziankę. Wyjdź na zewnątrz. - Wyszeptałem i poszedłem za nią.
<Jaty? Happy?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz