Goniłam przez las za dorodnym króliczkiem.Już prawie go miałam, gdy nagle jakiś pies wyskoczył zza krzaku i go złapał.
-Ej to mój obiad!!!-pierwsze słowa wypowiedziałam warkliwym głosem lecz ostatnie wypowiedziałam z motylkami w brzuchu bo pies prze de mną był bardzo przystojny.
-Nie, ja go złapałem.-powiedział.
-Nie będę się kłócić, mam na imię Rozalii a ty?
Dajango?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz