Gdy obudziłam się rano, Axela nie było obok mnie.
- Gdzie on może być?- zastanawiałam się.
Wyszłam na zewnątrz i tam też go nie było.
-Jakby zapadł się pod ziemię- powiedziałam sama do siebie.
Szłam przed siebie i zaszłam, aż nad jezioro.
Nagle zaszeleściły za mną liście i wyszły dwa duże, stare Dogi niemieckie.
~ To są te dwa psy, które zaatakował Axel~ pomyślałam przerażona.
- Czego odemnie chcecie?!- wstałam i warknęłam.
- Oj, oj spokojnie paniusiu!- powiedział jeden złośliwie i się zbliżył. Ja odsunęłam się parę kroków w tył.
- Gdzie twój partner?- spytał jeden.
- Na polowaniu- skłamałam.
- A mi się wydaje, że nie!
- Co masz na myśli?- warknęłam.
- To, że my go mamy!- odparł drugi i obaj zaczęli się śmiać. Spojrzałam na nich przerażona...
(Axel? Ale się rozpisałam XD)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz