
Pobiegłam alejką. Na jej końcu była polana.

Wbiegłam w kwiaty. Po drugiej stronie zaś było jeziorko. A wszystko było z tymi pięknymi, drzewami wiśni...

- Max! To jest śliczne! - Wydukałam. Rozglądałam się po całym miejscu zafascynowana. Rzuciłam się na Max'a. Turlaliśmy się po ziemi aż wpadliśmy w wodę (płytką). Nasze nosy się przybliżyły. Odwróciłam się zarumieniona i odeszłam. Usiadłam pod drzewem i spuściłam łeb. Poczułam jak ktoś mi go podnosi.
<Maxwell?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz