Nagle jakimś cudem udało mi się odepchnąć Rozalię ze mnie. Skoczyłam na nią.
- Ty niewdzięczna! Ty...ty...MAŁA! - krzyknęłam.
Ugryzłam ją w ucho i zeszłam z niej. Warknęłam i uciekłam.
"Czemu ona musi mnie brudzić tuż po tym jak się myłam?" - warknęłam w myślach i weszłam do jeziora Te Amo. Woda była tam lekko fioletowa. Nagle natknęłam się na psa.
- Przepraszam... - zarumieniłam się. - Jestem Chloe...a ty?
Pies się uśmiechnął.
- Dajango... - pies chciał dokończyć, ale nagle wparowała do wody rozwścieczona Rozalia.
- Muszę iść... - zmieszał się Dajango.
Pies uciekł a ja pokazałam Rozalii zęby...
<Rozalio? Mówiem to oschle, Rozalio?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz