Obwąchałam dokładnie zioła, które przyniósł Dess.
- Tak, dobra robota - posłałam mu wdzięczne spojrzenie. - Dobra, możemy wracać.
- Możemy? - zdziwił się Despero.
- Ach, jeśli nie chcesz, to nie musisz iść - odparłam chowając zioła do torby.
- Nie, no, pójdę, może ci jeszcze jakoś pomogę - zastrzygł uszami pies.
Ruszyliśmy przez ciemny las. Co chwila jakiś cień, przeskakiwał nam przez drogę. Nie zwracaliśmy na nie uwagi. Gdy doszliśmy do mojej jaskini, zrzuciłam torbę na ziemię i zaczęłam rozpakowywać zioła. Dess mi pomagał układać je na półkach. Gdy skończyliśmy, spojrzałam z zadowoleniem na nasze dzieło:
- Dzięki, całkiem dobrze to wygląda - uśmiechnęłam się do psa.
Ten odwzajemnił uśmiech i również spojrzał na półki z ziołami i maściami.
<Despero?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz