Miałam dość swojego życia. Cieszyła mnie tylko Jaty. Ze spuszczonym łbem poszłam nazbierać ostatnie zioła na zimę. Gdy tak się przechadzałam obładowana przeróżnymi rodzajami ziół, spotkałam na swojej drodze psa.Był mojej wielkości.
-Witaj-uśmiechnęłam się do napotkanego psa..
-Hej-odparł szybko lecz dodał- pomóc ci?
-No pewnie, ale nie musisz,masz to-podałam mu na plecy trochę ziół i poszliśmy do mojej jaskini.
-A tak w ogóle to jestem Rozalii ale mów mi Rozi- przystanęliśmy a ja się psu uśmiechnęłam.
Shaggy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz