niedziela, 2 listopada 2014

Od Izabel do Baron'a

Przechadzałam się w spokoju po terenach sfory. Zaczęłam rozmyślać nad sensem mojego życia. Doszłam aż nad jezioro. Położyłam się przy brzegu i zanurzyłam łapę w wodzie. Zamknęłam oczy. Czekałam. Nie wiedziałam nawet na co ale czekałam. Wiatr mierzwił mi sierść, a w nozdrza wpadało orzeźwiające powietrze. Nagle usłyszałam krzyk:
- Nie podnoś się!
Nawet nie miałam ochoty się podnosić. Nagle nad głową przeskoczył mi pies. Pewnie jakiś nowy, pomyślałam. Pies zanurzył się. Gdy przez dłuższą chwilę nie wypływał podeszłam ostrożnie, do samego koniuszka ziemi i przypatrywałam się wodzie. Nagle przede mną wynurzył się ten pies. Odsunęłam się gwałtownie. Rozejrzałam się dookoła. Pies wyszedł na ląd i otrzepał się.
- Sorka - powiedział zwracając się do mnie - Jestem Baron, a ty?
- Izabel - odparłam krótko.
- Miło mi cię poznać - uśmiechnął się. Ten uśmiech, przypomniał mi Ramzesa. Mojego ukochanego z lat przeszłości...
- Wzajemnie - odparłam szybko i zawróciłam.
- Dokąd idziesz? - spytał Baron doganiając mnie.
Zacisnęłam powieki. Łza zleciała mi po policzku.
- Przed siebie - powiedziałam cicho i ruszyłam truchtem.

<Baron?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz