niedziela, 2 listopada 2014

Od Clif'a do Lauren

Ziemia pod moimi łapami była mokra od ulewy. Raz po raz robiłem ruchy jakbym miał za chwile się wywalić.
Podróżowałem po terenach bez celu. Oczywiście cieszyłem się że mam nowy dom to fakt. Jednak czułem coś co nie pozwoliło mi się tym cieszyć.
Nie wiedziałem co to dokładnie jest ale ...
Potrząsnąłem głową by odepchnąć te myśli.
Nagle usłyszałem tupot łap. Drogą biegła brązowa sunia coś koło mojego wzrostu.
Wydawała się zrozpaczona. Cóż .. widywałem w tej sforze dość dużą ilość takich suń , zapewne z powodu tego tam .. Maxwella czy jakoś tak ... Oczywiście widywałem także psy które po stracie szansy na serce Jaty szły ze spuszczoną głową. Ja do takich nie należałem. Spojrzałem na nią przyjaźnie jak nigdy do tond i spytałem:
- Co się stało? - znałem na to odpowiedź jednak chciałem jakoś zacząć rozmowę.
Sunia spojrzała na mnie spod załzawionych oczy.
- N-Nic .. - skłamała.
- I tak nie musiałaś kłamać - wyszczerzyłem zęby - Każda suczka biega i lamentuje o tym samym: "Dlaczego wybrał ją a nie mnie!?" ..
Pomimo woli suczka zaśmiała się.
- Jestem Lauren - powiedziała trochę weselszym jednak nadal płaczliwym tonem.
<Lauren? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz