Bez odpowiedzi pognałam za Avem.
-Wiesz przynajmniej do kąt biegniemy?Spytałam.
-No jasne!Przed siebie!-Odpowiedział.Chwile z Avem przypominały mi tamte cudowne dni z Gobernante...było mi żal że odszedł,ale przecież los tak chciał.Biegliśmy aż do pagórka po którym przypadkowo się stoczyłam.Av zaczął się śmiać,a ja kiedy się otrzepałam również.
-Wiesz Av że przypominasz mi mojego starego znajomego...też był zabawny i zawsze uśmiechnięty,ale...odszedł...nie wiem czemu...-Powiedziałam.-Ale teraz wiem że nie mogłam zanlezć lepszego partnera niż ty.-Dodałam i polizałam go w policzek.
(Avenger?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz