Ukradkiem spojrzałem na podchodzącą suczkę.
- Cieszę się, że jeszcze się nie zgubiłaś - powiedziałem, przeciągając się.
- Aleś ty poważny! Psie, wyluzuj trochę! - odparła suczka.
- Słuchaj - powiedziałem stanowczo, wstając. Byłem większy od Selly. - Mam swoje zasady, i nikt oprócz alfy nie może ich zmienić. Najważniejsza z nich brzmi: nie każ mi robić czegoś na co nie mam ochoty. Kapijsz?
Selly spojrzała na mnie z wyrzutem, lecz zaraz zapytała:
- Przejdziemy się?
- Widzę że nic nie rozumiesz, ale... ok - zgodziłem się po dłuższej chwili.
Idąc przez las, obserwowałem okolicę. Usiadłem na klifie, z którego zawsze obserwowałem sforę.
- Spójrz - powiedziałem, siadając na klifie. - Stąd wszystkich widać.
Selly spojrzała w dół i dostrzegła psy.
- Fajnie - powiedziała po chwili.
<Selly?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz