niedziela, 26 października 2014

Od Toggera do Astrid

- Na szczęście...ty go w połowie oślepiłaś a ja mu w połowie uciąłem ogon! - zaśmiałem się.
Suczka tak samo. Nagle pocałowała mnie.
- Wiesz...chodź...
Bez wahania poszedłem za Astrid. Zaciągnęła mnie w góry.
- Pięknie tu... - przytuliłem suczkę.
Nagle usłyszeliśmy za sobą kroki...
<Astrid?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz