Wyszłam przed jaskinię. Na kamieniu siedział... JARED! podbiegłam do niego piszcząc ze szczęścia. Wskoczyłam mu na kolana. Wstał i mnie przytulił z krzykiem:
-O Boże! To naprawdę ty!- krzyknął. Zaczęłam go lizać po twarzy. Byłam taka szczęśliwa! Chyba z pół godziny się z nim witałam. Shiroli patrzył na nas siedząc z boku. Kiedy już się przywitałam ze swoim panem, zeskoczyłam na ziemię i podeszłam do Shiro. Szepnęłam mu do ucha:
-Dziękuję...- i otarłam się o jego szyję. Spojrzałam machając ogonem na Jareda i szczeknęłam.
-Twój kolega?- spytał.- To on mnie przyprowadził. Jak się nazywasz...?- spytał i przykucnął przy nas. Pogładził głowę Shiroliego. Znowu szczeknęłam.- Och Mała... Nie wiem czy jest u nas odpowiednio dużo miejsca na dwa psy... Zapytamy w domu, dobrze...?- spojrzałam pytająco na towarzysza.
-Chcesz mieć dom?- spytałam.
<Shiro?>
niedziela, 26 października 2014
Od Jaty C.D. Shiroli
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz