- A ja jestem Izabel - powiedziałam.
- Ładne imię - odparł pies, patrząc na mnie z ciekawością.
- Czemu siedzisz tu całkiem sam?
- Nie mam z kim siedzieć... - odparł Delgado i zwiesił głowę.
- Coś się stało?
- Tak... ale pewnie nie chcesz słuchać...
Nagle na jeziorze wylądowały z pluskiem dwa łabędzie. Połączyły szyje i zrobiły znak serca. Właśnie zachodziło słońce.
- Kocham zachody słońca... - wyszeptałam. - Delgado, spróbuj mi wyjaśnić w czym problem, a może uda mi się Ci pomóc.
Pies z zrezygnowaniem machnął głową.
- Jak będziesz chciał to powiedz - uśmiechnęłam się łagodnie, i spojrzałam mu w oczy.
Samiec szybko zabrał wzrok i powiedział:
- ...
<Delgado? Sorry, że krótkie właśnie jadę na cmentarz>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz